Forum ventrue1.forumoteka.pl Strona Główna ventrue1.forumoteka.pl
Wampir:Maskarada i cross
 
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Wydarzenia

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ventrue1.forumoteka.pl Strona Główna -> SAGA: Szukajcie, a znajdziecie
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Vorg
Archont


Dołączył: 29 Kwi 2008
Posty: 180

PostWysłany: Czw Kwi 08, 2010 7:05 pm    Temat postu: Wydarzenia Odpowiedz z cytatem

Drużyna Pierdzieli: Wyprawa albo wakacje pod znakiem omerty

Wakacje, któż ich nie pragnie szczególnie jak inni fundują. Niektórzy maja pecha i jadą do roboty. Wiadomo Italia sezon na warzywa się rozpoczął, a utrzymanie drogiej ochrony kosztuje. Jednym słowem ich problem.
Zdecydowanie plaża,sex, laski, drinki, słońce... o pardon słoneczko be.

Ale zacznijmy od początku. Zaczęło się od kilku hmmm ... nazwijmy ich na nasze potrzeby Anarchilistami, zainteresowani wiedza dlaczego. Gonił ich Pan od Rogów ale to oni dopadli jego, przez to nie jadł, nie sypiał, nie ..., to też ale to już nie nasza broszka wchodzić mu do łóżka chodź tam nic nie robił (jak donoszą źródła z zamontowanej ... nie nosferzy dementują plotkę. "Tam nie ma żadnej kamery"). Chcieli zakosić boginkę która hasała po umbrze. Niestety jej czarnoskrzydły anioł stróż wybawił ja z kłopotów. Zabierając jednego z Anarchilistów do swojej bazy i zostawiając pod dobra opiekę Pana Zajebistego. Niby rozeszło się po kościach.
A jednak zginął pan którego brzydkiego i źle kojarzącego nazwiska nie będę wymawiać.
Więc wyruszyli w składzie Ekipa do Prac Sezonowych, Debi - tajemnicza szpiega z krainy pomiotów, Trixiu - nibyTremere, który zna się na wszystkim, Dżesaczek - i jego zadziwiający, gadający tasiemiec, oraz Niki - malutki i milutki seryjny zabójca.
Wyruszyli wiec dnia poprzedniego, zapominając całkiem o Srającym Spamem,
którego sprytnie zamknięto za żelaznymi drzwiami, i nawet jego ukochana zdała się o nim zapomnieć.
Ale wróćmy do podróżujących samolotem lini JelsticarTravel. By nie nudzić się w tej podróży zaczęli grac w znana grę Moment Prawdy. No i zaczęły sie niewygodne
pytania i niewygodne odpowiedzi. W stylu: dlaczego nie chcesz ślubu kościelnego, dlaczego śsiesz z sabatem, czy wiesz co robi Sotar jak go nie ma.
W każdym razem pewnie niedługo wylądujemy w krainie Donów.

Tymczasem oni jeszcze nie wiedzą...

Ale powrócił mistrz drugiego planu Sotar.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 11:22 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Nele
Gość





PostWysłany: Pon Kwi 26, 2010 1:58 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

OK...No to tak. Drużyna pojechała do Sirakjuz i zaczęła szukać brzydkiego tremera. Podczas gdy Nick i Gab robili tajemnicze COŚ którego nie pamiętam, a Gor strzelał focha o coś czego znów nie pamiętam, Vic poszła zwiedzić hotel justicarski. Tam spotkała 2 miłych panów ochroniarzy, na których użyła prezencji. Efekt był świetny tzn. Wrzucili ją do piwnicy i usiłowali zgwałcić. Ponieważ Jessiemu nie wolno było za Vic łazić, znalazł sie akurat w tym samym miejscu i dostał w łeb. Vic wybronił Noe...ups Neo, który akurat byl w poblizu.
Gor w czasie strzelania focha odkrył że państwo którzy porwali tremerca szukaja księgi. Księga miała być u zyda, którego zna Gabriell. Wygląda na to, że żeby go zastać ...przy zyciu trzeba się spieszyć. Po przybyciu na miejsce okazuje się, że staruszek aż się palił by komuś dać książkę. Dzięki szybkiej akcji Nicka jego zapał nie wypalił się do końca ale pogotowie i tak miało co robić. Książka jednak dostała się w ręce piromanów amatorów. Następna część dzieła miała byc w kościele...nie pamietam jakim. Wszyscy biegiem się tam udali po drodze spotykając wyrostka- złodziejaszka spod znaku puszki na datki. Ponieważ Jessie zajmował się jego obszukaniem gość uciekł ze zdjęciami księgi, za to Jessie zdobył ładna komóreczkę. A propos znajdowania: wyrostka potem Gor znalazł wybebeszonego w śmietniku z którego wyciągnela go Pani Żarówka lecząc energią świetlną. Po przesłuchaniu przez Nicka okazało się, że dzieciak nic nie wie, nic nie widział i ogólnie się boi co lekko dziwi biorąc pod uwagę bliskie podobieństwo Nicka do KGB (słynne: „Sam się przyznał”).
In the meantime – wszyscy poszli na jakąś akcję chyba odbicia Vic, która znowu wpadła jak śliwka w wentylator– nie pamiętam dokładnie, Cortez zawołał Jessiego uśpił go i zamknął w jakiejś piwnicy i tak Jessie znalazł tremera. Niestety nie mógł go wydostać, bo nawet Ściem był bezradny. Zdali się więc na Gorca i resztę. Gorcio stanął na wysokości zadania (jakieś 80 cm) i ku zdziwieniu tremera, że taki ktoś wogóle siedzi u pani Cortez wydostał co i kogo trzeba. Sam został ranny.
Resztę opisze kto inny bo mnie już ręce bolą
Od pisania żeby nie było.
Powrót do góry
Ventrue1
Ten_Którego_Słowo_Jest_Prawem


Dołączył: 12 Paź 2007
Posty: 382

PostWysłany: Nie Maj 02, 2010 2:45 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Trochę się to pokręciło,ale..

Victorię w piwnicy dorwało kilku panów, nie tylko dwóch- dwóch to ją tam wpuszczało po czym poszło po kolegów.
Jessiego uśpił "Cortez", czyli jeden z Infernalistów.

Ściągał ludzi (Anastasza i Jessiego) z rąk wroga Trixu, poniekąd kosztem zdrowia własnego.
Kiedy ci wrócili okazało się, że wciąż brakuje porwanych archontów którzy nie wiadomo gdzie siedzą.

Jakoś tak się złożyło, że Victoria, magowie, Gabriell i Goratrix wyruszyli poszukać zaginionych, natrafiając do dziedziny która miała niesamowitą chęć porwać Victorię, a resztę zmorami wykończyć.
Szczęśliwie udało się zbiec, ale archontów wciąż nie odnaleziono.

W międzyczasie Nick natrafił na kolejnych porwanych i po ostrej konfrontacji ze Spiralkami odzyskał dwa młode Garou.

Po archontów wyruszyli później nich Jessie (przypałętał się na końcu), Nick i Gabriell (chyba). Niestety z powodu "zatrzaśnięcia" Cienia w domenie ZUYCH i masowego ataku zmór i demonów ci musieli się wycofać.
Gdyby nie Cień- wpadliby w pułapkę.
Tym razem koszty poniósł Nick - wrócił wycieńczony i poszedł spać.

Nie pamiętam już gdzie,ale w tym czasie Goratrix został mocno ranny w Umbrze i Victoria zmuszona była leczyć mu otwarte złamanie, co położyło Tremera do łóżka.

Jakoś w tym okresie weseli demoniczni zrobili najazd na przedszkole, brutalnie wyrzynając w pień kogo się dało i zostawiając informację dla Vi.
Przy czym Vic nie oglądała TV,a reszta ekipy skrzętnie co mogła to przed nią ukryła.
Ten malowniczy popis zaowocował jednakże pokrzepiająca informacją jaką Cortez otrzymał od Koła Gospodyń Wiejskich- "Jedzie do was jeden z najlepszych watykańskich Łowców pomóc w sprawie Infernalistów. Macie współpracować".
Entuzjazm był niesamowity.
Na szczęście humor poprawiło wszystkim pojawienie się Briana oraz Jessie, który wchodząc na ambicję Goratrixowi sprawił, że ten zdołał teleportować do hotelu rannych archontów których nikt znaleźć nie mógł.

Podczas gdy wszyscy starali się odpocząć, a Victoria rozzłoszczona ukrywaniem przed nią danych poszła wraz z pilnującym ją Jessim do hotelowej restauracji w celu spożycia herbaty, w obiekcie pojawił się Łowca.
Dokładniej, to pojawił się koło Victorii zaliczając pierwsze ścięcie ideologiczne.

Łowca przedstawił się jako Alonso Sforza i nie ukrywał swojej niesamowitej niechęci do Wampirów, przez co załapał się na kolejna teologiczna pogadankę z Victorią i Brianem, po której jego pewność siebie spadła znacznie.

Dnia kolejnego wyleczony przez Briana Promyczek wraz ze swym wybawicielem ruszyli patrolować miasto, aby zapobiec ewentualnemu atakowi na następne przedszkole.
Nie znaleźli podejrzanych przedszkoli bo miasto było obstawione, ale w zamian za to trafił się jakiś nawiedzany harcerski zbór.
Tam spotkali Łowce, zwabionego przemarszem wojsk piekielnych przez okolicę.
Sytuacja jednak okazała się na tyle nieciekawą, że trójka bohaterów postanowiła wezwać Corteza i jego ludzi ku pomocy.

Oczywiście Victorii NIKT NIC nie powiedział i Cortez wraz z Jessiem i archontami pognali sami, zostawiając nieświadomą niczego Victorię opiekującą się rannymi archontami odzyskanymi noc wcześniej.
Walka poszła bardzo sprawnie,w dużej mierze dzięki wydatnej pomocy Briana.
I byłoby wszystko pięknie i ładnie, gdyby Jessie najpierw myślał a potem biegł- wtedy wiedziałby, że skoro widzi swego ostatecznie martwego Ojca to znaczy, że ktoś chce go zwabić w pułapkę.
Stanęło na tym, że Jessie dostał w łeb i zniknął.

Kiedy się obudził usłyszał, że wchodzi na pozycję Zagrzeba jako ofiary do rytuału, co bardzo,ale to bardzo nie spodobało się zarówno jemu jak i Cieniowi.
Dzięki temu, że Cień wcześniej pozostawił swego fantoma aby pilnował Victorii i zapobiegł jej pójściu w wir walki, teraz mógł się przynajmniej poskarżyć zainteresowanej jak to go porwano i grozi mu się złożeniem w ofierze.
Na jaw wyszło również to, że za Victorię też już mają zastępstwo i właściwie to trzeba odbić nie tylko ich,ale i dziewczynę.
Suma summarum Victoria postanowiła wyciągnąć ich brutalnie - czyli teleportować do hotelu.
Nie wychodziło jej to tak,jakby chciała, więc zdecydowała się na krok ostateczny- dokonała rytuału kosztem własnej energii nie-życiowej i padła jak długa ku przerażeniu zjeżdżających się z pola walki ludzi.

Łaska Pańska czuwała jednakże nad swym Dziecięciem, bo jedynym uszkodzeniem jakiego doznał Apostoł było solidne zmęczenie.

Pocieszające, że nawet zmęczenie mija szybko i już następnego dnia - a była to niedziela- Victoria, Łowca i Jessie zapakowali się i pojechali do kościoła, zaś w tym samym czasie Goratrix i Brian rozpracowywali znaleziony opis rytuału zamykającego kogoś w dziedzinie.

Byłoby mało ciekawie, gdyby coś się nie wydarzyło w kościele- więc tam wydarzył się cud Przemiany- popcorn Jessiego na znak kapłana zamienił się... w robaki.
A nie uczyła mamusia, że nie żre się pod ławką ??


Ale to nie koniec atrakcji: ledwie wyszli z kościoła, wsiedli do wozu z niesprawnymi hamulcami i wylądowali w zaułku (telekineza rządzi- bezsprzecznie gdyby nie ona wylądowaliby na murze), cała trójka zaatakowana została przez ciemność.
Czymże jednak jest trochę mroku przeciwieństwie do Światła Duszy, nawet jeśli wspieranego mocą Pana bo Kapłanka po akcji "zaparkuj wóz" już miała dość.

Spanikowany Jessie zobaczył w okolicy również Wielką Mackę i nie byłby sobą, gdyby nie kazał wszystkim uciekać.. i nie wciągnął ich w kolejną pułapkę.
Ponoć się każdy czuje półbogiem, gdy oto stoi twarzą w twarz z wrogiem - ale...
No właśnie, "ale"...
Ale miało postać co najmniej kilkunastu infernalistów z szefem an czele i czymś pełzającym za nim z jednej strony,a murem z z drugiej strony.
Jakież było zaskoczenie Victorii i Jessiego, gdy BossInferni i Łowca przywitali się ze sobą po imionach, dyskutując o starych dobrych czasach w jakimś wspólnym seminarium !!!


Po tym padło standardowe "przejdź na Ciemną Stronę Mocy" pod adresem Łowcy, poparte obietnicą wypuszczenia jego współtowarzyszy.

Największe uznanie wśród infernalistów zyskała w tej chwili postawa Jessiego wyrażająca się w krótkim "Victoria, spierdalamy".
Ku jego utrapieniu- Victoria uparła się, że bez Łowcy nie idzie i spierdalanie okazało się płonna nadzieją, bo mimo wszystko Jessie dorósł do wykazywania się dostateczna ilością przyzwoitości aby nie uciekać samemu.
Upartą i nie chcącą puścić "w szatana" samego Łowcy Victorię próbowano nawet przekonać za pomocą pełzającej masy macek, zapomniano jednak o tym, że nie każda kobieta lubi na siłę i czasem lepsza jest perswazja.

Po tym, jak zanuciła "Światło, nosisz je w sobie" wokół zrobiło się jasno i milutko,a ona sama ponownie zbyt wielkim nakładem sił aby był on zdrowy przeniosła siebie, Wilmsa i Sforzę do hotelowego pokoju.

Kiedy tylko Banda złego weszła do swojej dziedziny- Trix i Brian zamknęli za nimi drzwi- raz a dobrze i na zawsze.
Niestety- bez upewnienia się, czy zamknęli wszystkich.


Nadszedł czas pożegnań i takich tam, min.zawiedzionych min legionu Tremerów ściągniętych do walki przez diZagreba na wieści, że walka się skończyła.
Najszybciej pożegnał się i poszedł Łowca- w sposób dość dziwny i tajemniczy, owocujący próbą Victorii zmierzającą do pójścia za nim.

Mina Ventrki była bezcenna, kiedy zamiast Łowcy (chciała mu pomóc w walce z Roberto- szefem którego nie zamknięto w dziedzinie) przejął ją człowiek Duariela i porwał do dziedziny, aby zapobiec kolejnej próbie samobójczej, gdyż w stanie jakim była Vi nadawała się co najwyżej na to,a by pójśc połowic ryby, a nie BossInferna.
Ale nie protestowała bo i tak by nie słuchał.

W walce podobno pomógł Cortez- i to z sukcesem.


Victorię odstawiono do Elizjum, gdzie niedługi czas potem przybyła reszta ekipy, przeprowadzona skrótem umbralnym przez jednego z magów pana Zajebistego.
Jedynie nick pozostał w Syrakuzach chcąc załatwić jakieś sprawy z plemieniem oraz Brian, mający wrócić do siebie.


Łowca pewnie teraz złorzeczy gdzieś w watykańskich korytarzach, zaś jedyną pamiątką po nim jest pudełeczko, które podał Gabriellowi aby ten przekazał je żonie.
Pudełko, którego ta nie zdoła otworzyć przed pewnym wydarzeniem...

_________________
"Niech Honor bedzie twa tarcza, twoim mieczem, twoim plaszczem: pozwól Ventrue zachowac twarz, a zajdziesz daleko."

"Noc wyostrza zmysly, wzmaga kazde doznanie, ciemnosc porusza i budzi wyobraznie, cisza pokonuje skrupuly..."
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Jessie "Sciem"
Gość





PostWysłany: Nie Maj 02, 2010 3:19 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Wszystko niby pięknie i ładnie, ale cały czas zapominacie o mnie. Trzeba być chyba znowu wrednym dla ... jak to ona nie lubi żeby o niej mówić, (aha) Tora. Więc owszem ściągnęła moja gorsza połowę i laskę, a już byłem gotów poświecić się i zbrukać tą piękną istotę. No cóż zostałem sam na sam ze złymi i pasku... A nie, to ja tu jestem najpaskudniejszy w okolicy. Więc co oni mogli. Nawet nie wiedzieli że Zuo znowu zawładnęło ich światem. Przejąłem więc jednego z nich i stał się na chwile lepszą, bardziej złą i przebiegłą istotą. Wróciłem do mojej stałej, nieco smutnej z braku lepszego ja, powłoki. Oddając
zużytą w łapy Cortezowej bandy.

Tyle sprostowania.
To pisałem ja, Jessie Wilms, ten jedyny i niepowtarzalny, nie mylić z podróbką.
Powrót do góry
Jessie
Gość





PostWysłany: Wto Maj 04, 2010 9:07 pm    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Sam jesteś podróba. I wypraszam sobie tą laskę! <FOCH>
Powrót do góry
Sylwia



Dołączył: 02 Gru 2016
Posty: 67

PostWysłany: Pią Gru 02, 2016 11:22 pm    Temat postu: Forumoteka.pl Odpowiedz z cytatem



Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Gabriell Cortez
Książe


Dołączył: 14 Lut 2008
Posty: 137

PostWysłany: Wto Maj 18, 2010 11:20 am    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Po 1PD od MG dla piszących streszczenia- do wykorzystania na moich sesjach.
_________________
"I'm the Justicar of the Camarilla; you have violated my laws"
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum ventrue1.forumoteka.pl Strona Główna -> SAGA: Szukajcie, a znajdziecie Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Możesz dodawać załączniki na tym forum
Możesz ściągać pliki na tym forum




Powered by phpBB © 2001, 2005 phpBB Group